
Tytuł:
|
Z popiołów
|
Autor: | Senator Martyna |
Wydawnictwo: | Czwarta strona |
Rok wydania: |
2017
|
Moja ocena: | 9/10 |
Opis:
Kiedyś wyobrażałam sobie, że moje życie jest pięciolinią, na której każda chwila zostaje zapisana w postaci odpowiednio dobranych nut. A ja niczym wybitny kompozytor codziennie dopisuję dalszą część bezkresnego utworu. Jedne dźwięki są skoczne i wesołe, inne żałosne i pełne melancholii. Wszystkie razem tworzą niepowtarzalną melodię, którą nuci moje serce.
Jednak kilka dni temu wszystko umilkło, a całość zaczęła przypominać urwany hejnał.
Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna.
Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała.
Jednak kilka dni temu wszystko umilkło, a całość zaczęła przypominać urwany hejnał.
Moja opinia:
Z popiołów to typowe New Adult. Fabuła jest dość przewidywalna, ale bardzo wciągająca i przyjemna. Mi książka ta zajęła niecałe dwa dni i myślę, że gdybym nie miała innych obowiązków na pewno bym ją skończyła. Język autorki jest prosty i łatwy w odbiorze.
Co do bohaterów to jestem miło zaskoczona, ponieważ żaden mnie nie irytował jakoś bardzo mocno. Wiadomo, że były takie momenty, ale w większości było bardzo dobrze. Na początku książki trochę utożsamiłam się z główną bohaterką, Sarą, ponieważ wolała zamknąć się w pokoju i czytać książkę, niż wyjść do ludzi. A co do Michała to mam kolejnego męża książkowego ❤
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję:
Agata 😊